Popularne w ostatnim czasie testy „onkopierwiastków” są reklamowane jako szybki sposób na sprawdzenie ryzyka nowotworu, ale nie mają one potwierdzenia w praktyce klinicznej – przypomina lekarz w rozmowie z TVN24. Na dodatek przez brak norm referencyjnych sprawia, że lekarz nie jest w stanie ocenić, czy wynik oznacza np. chorobę, czy błąd laboratoryjny.

Źródło: klik

Poprzedni artykułRozpisano konkurs na prezesa tej agencji. Resort zdrowia czeka na oferty do 17 lutego
Następny artykułMiał odchudzać, a rujnuje wątrobę. Oficjalnie na zakazanej liście